„Para – ding – ding – yeah, czyli krótka sztuka o sztuce sztukowania sztućca na sztucznym stole w stołówce”
Występują:
Tomlinson – jako Sztuka
Styles – jako Sztuciec
Horan - jako Stół
Malik - jako Stołówka
Payne - jako Sztuczny
Emma - jako Para
Cuzanne- jako Ding
Eva - jako Yeah
oraz, w roli epizodycznej
Eileen - jako Myślnik
Akt I, Scena I.
(cała ósemka znajduje się w kanciapie woźnego; nikt nie wie jak się tam znalazł; zanotowano dwie zmiażdżone stopy)
Sztuka:
Nie wierzę, w kanciapie z terrorystą…
Stołówka:
(złośliwe prychnięcie)
Zaniżasz poziom intelektualny tego pomieszczenia. Pakistańczycy nie biorą się za napady terrorystyczne.
Sztuczny:
(z podziwem)
Sam ułożyłeś to zdanie czy przeczytałeś w małym podręczniku dla tancerzy jeżdżących na castingi?
Stołówka:
(przewraca oczami)
Nie wiem, co jedno ma wspólnego z drugim. Czy jest tutaj ktoś normalny?
Yeah:
Chyba ktoś mnie wołał.
Sztuciec:
No chyba raczej nie!
Ding:
Ktoś jest niemiły dla mojej przyjaciółki.
(dźwięk podobny do zabijanego kota, Ding wierci się przez kilka sekund)
Sztuciec:
(z ogromnym wyrzutem)
MUSIAŁAŚ?!
Ding:
Nie. Ale chciałam.
Stół:
Głodny jestem.
Stołówka, Sztuciec, Ding, Sztuczny, Sztuka:
NO CO TY NIE POWIESZ!
Yeah:
Czy ktoś w ogóle wie, skąd my się tutaj wzięliśmy?
Sztuka:
Zgadzam się z dziwną laską, która wbija mi łokieć w brzuch. Skąd myśmy się wzięli?
Sztuczny:
Ktoś chyba ominął kilka lekcji anatomii…
Para:
(z ogromnym zdumieniem)
Od kiedy znasz takie złośliwe teksty?!
Sztuka:
(znudzony)
Przecież to moje. Wymyśliłbyś coś swojego, kujonie.
Para:
(z wyrzutem i smutkiem)
Dlaczego jesteś dla niego niemiły?
Sztuka:
(wzdycha)
To kwestia przyzwyczajenia. Nie chciałem, przepraszam.
Sztuciec, Stołówka, Stół, Para, Ding:
COŚ TY POWIEDZIAŁ?!
Para:
To znaczy, miło że go przeprosiłeś.
Sztuciec:
(z niedowierzaniem)
Czy on zrobił to, co mi się wydaje?
Stołówka:
(z sarkazmem)
Tak, właśnie zaczął myśleć bo coś mi zaśmierdziało. Pewnie styki mu poszły.
Ding:
Czuję się delikatnie pominięta.
Yeah:
Tak, ja też.
Para:
To wy nie wiecie? On nigdy nie przeprasza.
Sztuka:
Czas się zmienić, kochanie.
Sztuczny:
CO?!
Stołówka:
Auuu, moja stopa!
Stół:
Właśnie, skończ się miotać, bo od tego mi niedobrze…
Para, Yeah, Ding, Sztuka, Sztuciec, Stołówka:
NIE!
(dziwny dźwięk)
Ding:
Czy to był…?
Sztuka:
Słodki Jezu, czy to…?
Stołówka:
Moje nozdrza! Palą!
Yeah:
Nie wiem, o co wam chodzi, ale tutaj śmierdzi.
Stół:
Dajcie spokój, bywało gorzej.
Sztuczny:
Najlepiej to zwalcie winę na mnie.
(odgłos kilku uderzeń, czyjś jęk)
Ding:
Wedle życzenia.
Stołówka:
To się leczy, człowieku. Taki fetor wydają zwłoki po dwóch tygodniach.
Sztuka:
A ty skąd to wiesz? O wybacz, zapomniałem o twoich pakistańskich nawykach.
Sztuciec:
Dałbyś z tym spokój, człowieku. Ty tez nie jesteś Anglikiem z krwi i kości…
(odgłos mamrotania i jakieś dziwne bulgoty)
Sztuciec:
(głośny krzyk)
BIERZ TĄ OBŚLINIONĄ ŁAPĘ ODE MNIE!
Sztuka:
Wedle życzenia.
Ding:
Ktoś tu coś mówił o kopiowaniu czy coś…
Sztuka:
A masz to na taśmie?
Sztuciec:
Ty się nigdy nie zmienisz.
Yeah:
Przepraszam, ale czy ktoś wpadł na to, gdzie jesteśmy?
Ding:
Sądząc po zapachu SPRZED incydentu jelitowego jednego z tych idiotów…
Stół:
(mamrocze pod nosem, z wyrzutem)
Przecież przeprosiłem…
Ding:
… jesteśmy w kanciapie woźnego.
Sztuka:
Więc mają tu denaturat, z nudy nie umrzemy.
Para:
CO?!
Sztuka:
Przesłyszałaś się, spokojnie.
Sztuczny:
Toś sobie znalazła Romea…
Sztuka:
A chcesz być Tybaltem?
Sztuczny:
Zaskakująca znajomość lektury…
Ding:
Mam pomysł, jak stąd wyjść, tylko musimy działać razem.
Yeah:
Raczej tego nie widzę.
Myślnik:
(złowieszczo)
HAHAHAHAHAHA! Wyjdziecie stąd, jak mi się zachce!
Ding:
Skąd…? Ona…? Tutaj…?